Stanisław Ludwik Górski (1905-1949) herbu Boża Wola, syn Pawła, mąż Marii
Urodził się 24 lipca 1905r. w Konstancinie pod Warszawą. Po śmierci ojca w 1921r. jego opiekunem został stryj, Stanisław Górski z Motkowic. Był on przeciwny studiom rolniczym swojego bratanka, gdyż uważał, że gospodarowanie na tak małym majątku, jak Kliszów (180 ha użytków rolnych), dla człowieka, którego zdolności predestynowały do kariery na innym polu, byłoby „zagrzebywaniem się na wsi”. Stanisław zrealizował jednak swoje plany i ukończył Wyższe Studia Ziemiańskie Turnau’a we Lwowie. Początki gospodarowania były trudne, ale Stanisław oddawał się pracy z zamiłowaniem i sumiennością. Po wieloletniej dzierżawie trzeba było zaczynać od kupna inwentarza żywego i narzędzi rolniczych. Trudności materialne potęgowały się wskutek kryzysu gospodarczego i w związku z nim załamania się cen produktów rolnych. Jednakże ziemia w Kliszowie była urodzajna (uprawiano pszenicę, buraki cukrowe i rzepak, a łąki nad Nidą pozwalały na obfity zbiór siana). Zaprowadzono hodowlę królików holenderskich (ok. 50 sztuk), królików angorskich (na wełnę) i kur rasy karmazyn. Polne drogi zostały obsadzone drzewami owocowymi.
W połowie lat trzydziestych sytuacja materialna majątku zaczęła się poprawiać. W Kliszowie nie było dworu, Stanisław z rodziną zamieszkał w dawnym domku administratora, który został nieco przebudowany: połączono dwa pokoje, z których powstał salon, dobudowano kolumnowy taras z balkonem. Wnętrze urządzone było meblami, które Stanisław wyszukiwał w antykwariatach. W stojącej obok oficynie urządzono 3 pokoje gościnne. Stanisław wiele czasu poświęcał oświacie rolniczej, dzięki czemu zdobył sobie wielki autorytet wśród włościan. Zwracano się też często do niego z prośbami o rozsądzanie sporów. W Kliszowie zorganizował ochotniczą straż pożarną, sam brał udział w akcjach gaszenia pożarów. Otrzymał dyplom Honorowego Prezesa Powiatowej Straży Pożarnej. Ze względu na stan zdrowia Stanisław został zwolniony ze służby wojskowej i dlatego nie brał udziału w kampanii wrześniowej w 1939 r. Okupację wraz z rodziną spędził w Kliszowie: mimo, że majątek został przejęty pod zarząd niemiecki, pozwolono Górskim mieszkać w części ich domu. Nie mając zajęć gospodarskich, Stanisław prowadził bardzo czynny tryb życia; podjął m.in. wysiłki, w celu ratowania ludności żydowskiej. Wysłał kilka listów do generalnego gubernatora Franka, który przyjął go nawet na audiencji. Próbował przekonać Niemców, aby zgodzili się na emigrację rodzin żydowskich. Do planowanej przez siebie akcji próbował wciągnąć episkopat polski i w tej sprawie porozumiewał się z biskupem sandomierskim, Janem Lorkiem. O tej akcji tak pisał po latach biskup Franciszek Jop, w czasie okupacji kanclerz kurii sandomierskiej: „Pana Stanisława Górskiego poznałem podczas wojny i ze dwa razy, trzy rozmawiałem z nim, gdy przybywał do ks. biskupa Lorka z projektami ratowania Żydów, wyniszczanych bezlitośnie przez hitlerowców. Pisał w tej sprawie kilka razy do ks. biskupa. Oczywiście wszyscy rozumieliśmy potrzebę ratowania nieszczęśliwych ludzi i w miarę możności staraliśmy się okazywać pomoc osobom narodowości żydowskiej. Czynił to zwłaszcza ks. biskup, ale o jakiejś skutecznej interwencji u władz niemieckich mowy być nie mogło. Za przechowywanie Żydów rozstrzeliwano na miejscu. Tym bardziej budził szacunek „głos wołającego na puszczy” Pana Stanisława Górskiego (List biskupa Franciszka Jopa do Marii Górskiej (wdowy po Stanisławie) z 22 maja 1973r. w posiadaniu rodziny). Gdy wspomniane wysiłki nie przyniosły efektów, Stanisław podjął inną, związaną z tym problemem akcję: ratowania dzieci żydowskich. W tym celu ukończył kurs dla stroicieli organów, bo to dawało mu pretekst do jeżdżenia po terenie. W czasie tych wypraw wyszukiwał ukrywające się żydowskie dzieci i starał się umieszczać je w rodzinach polskich. Według informacji rodziny Stanisław był członkiem Armii Krajowej. W momencie wkroczenia armii sowieckiej, w styczniu 1945 r. przebywał wraz z rodziną w Kliszowie. Dowódca oddziału czołgów sowieckich zabrał go jako przewodnika znającego język rosyjski, by wskazywał drogę i tereny zaminowane przez Niemców. Odjechał w czołgu sowieckim i do rodziny nie powrócił. Nie wiadomo gdzie i kiedy zginął. Stanisław lubił muzykę i poezję, interesował się psychologią, ale największą jego pasją był „człowiek”. Jego zainteresowanie napotykanymi ludźmi prowadziło często do aktywnej pomocy, przy czym sprawy własne lub nawet własnej rodziny schodziły na dalszy plan.
W małżeństwie z Marią Popiel h. Sulima (ślub cywilny w Krzywiniu, a ślub kościelny 29.12.1931r. w Kopaszewie) miał Stanisław troje dzieci: Pawła (ur. 15.XII.1932 r.), Szczęsnego (ur. 15.IV.1934 r.), oraz córkę Krystynę (ur. 11. IX.1938).
Źródła: Ziemianie t.2 s.55-57; Pia G.Wsp.; informacje i materiały udostępnione przez żonę Marię i syna Pawła:KG-Gen. (w tym wspomnienie napisane o Stanisławie przez jego brata Krzysztofa).